• Wpisów: 369
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 21:06
  • Licznik odwiedzin: 118 653 / 2171 dni
 
blondemuffin
 
Czyli postanowiłam opuścić Wielką Brytanię...

Pamiętam mój powrót z USA, kiedy przez dwa miesiące szukałam pracy w moim mieście, jakoś w połowie trochę zaczęłam powątpiewać aż nagle doszłam do wniosku, że mam plan B(to było jedno z moich 'marzeń' zanim zdecydowałam się na wyjazd do USA w zeszłym roku).

*Au pair*
Postanowiłam wyjechać do Wielkiej Brytanii jako au pair. Przez jakiś czas szukałam intensywnie(całe dnie mi to zajmowało) rodziny, koniecznie z Londynu ew. okolic, z dziećmi w wieku szkolnym i jak najmniejszą liczbą obowiązków. Wydawałoby się idealnie.


Ja swojego pobytu u rodziny miło nie wspominam.
(pisałam o tym ostatnio dla wpisie dla znajomych, wszystko wklejone)
Dalej będę polecać tego typu wyjazdy i choć sama starałam się być bardzo ostrożna tak moja przygoda nie należała do udanych. Miałam trójkę brytyjskich dzieci, z opisów matki miałam też pracować ok. 25 godzin tygodniowo. Pracowałam więcej, czasami dużo więcej. Prasowałam ubrania za wszystkich - tygodniowo koło 80 sztuk (które jakimś cudem miało być rozłożone na dwie godziny prasowania(2x po 1h), sprzątałam WSZYSTKO i za wszystkich... matkę dzieci widziałam może 2-3 razy jak sprzątała. Robiłam babysittingi, za które dostałam kasę tylko raz(10(!) funtów jak rodzice sobie wyszli na koncert Rihanny(!). Głodowałam nie raz, gdyby nie fakt, że kupowałam swoje własne jedzenie to pewnie bym nosiła ciuchy o jakieś 2 rozmiary mniejsze. Nigdy nie zjadłam prawidłowego posiłku w tym domu(tj. mięso, warzywa i jakiś ryż czy ziemniaki), a zakupy się robiło raz na dwa tygodnie, z czego starczało to na jakieś 4 dni. Było też wiele innych rzeczy, ciągłego narzekania, że czemu dla najmłodszej dałam banana do szkoły a innym nie itd. Rodzice non stop sie upijali, wracali do domu wstawieni, generalnie tak nieodpowidzialnych ludzi jeszcze nie widzialam. Pod koniec suka zmieniła mi dzień wypłaty drugi raz i jej powiedziałam, że powinnam dostać 40 funtów więcej(dostawałam 80f tygodniowo) i po jej czwartym I dont understand(gdzie bardzo dobrze wiedziala o co chodzi bo to byly proste obliczenia matematyczne) wstalam i wrocilam do swojego pokoju, gdzie 2 minuty pozniej zawolala mnie z pokoju i zrobila mi awanture na caly blok ze jestem dorosla i ze nie moge tak sobie wychodzic jak z nia rozmawiam

W momencie gdy po mojej wyprowadzce napisalam do niej ze czekam az mi laskawie odda MOJE 40 funtow zaczela mnie straszyc policja ze ja zastraszam, zablokowala mnie na fb(zrobil to tez jej maz, ktory nawet nie mial mnie w znajomych) i kazala kolezance, ktora kiedys mnie dodala na fb usunac mnie ze znajomych.

Szczerze? Mam obrzydzenie do brytoli po tych 4 miesiacach, to straszne brudasy i dochodze do wniosku, nawet nie tylko po moim przykladzie ze dzieci to maja tylko dla benefitow od panstwa. Wiem ze nie kazdy jest taki sam ale naprawde jak zyje nie widzialam tak dziwnej i popierdolonej rodziny. Zaluje tylko ze stwierdzilam ze odejde jak dzieciom sie zaczna wakacje zeby mogli znalezc kogos na spokojnie na moje miejsce. Moglam to zrobic duzo wczesniej. Wierze w to, ze karma to dziwka i mam szczera nadzieje ze Michelle ktoregos dnia nie bedzie miala za co jesc :)

**

Pewnie sobie pomyślicie ze jestem okropna i okrutna... Ja przez ostatni rok wiele się nauczyłam, wydaje mi się, że jestem teraz albo bardzo miła dla ludzi, nie da się nie zauważyć że darzę kogoś sympatią albo jestem strasznie szczera, prawdziwa i nie daję sobą pomiatać.

Po operowaniu przeprowadziłam się do drugiej strefy Londynu, znalazłam pracę w restauracji - na początku wiedziałam, że będę tam tylko do końca wakacji. Przez jakiś okres nie miałam co jeść, każdy pieniądz starałam się gospodarować po kilka razy, żeby mi przypadkiem nie zabrakło na transport czy czynsz. Nawet do teraz, kiedy praktycznie jestem na prostej... Pewnie gdyby nie fakt, że muszę znaleźć nową pracę, zaczynać wszystko od początku dalej bym kontynuowała mój pobyt w UK. Prawda jest taka, że mając zwykłą pracę i zaczynając od minimalnej(co w Londynie jest jakimś mało śmiesznym żartem też) bardzo ciężko jest z pieniędzmi, sama miałam dylematy czy kupić sobie ze spożywki coś na co mam ochotę(takie zbędne rzeczy typu słodycze czy choćby gazeta) czy lepiej sobie darować i kupić bluzkę. W międzyczasie miałam wypadek na imprezie, byłam w szpitalu, później jeszcze musiałam wzywać pogotowie. Chyba do końca życia będę się dziwić że to przeżyłam, miałam naprawdę mnóstwo szczęścia. Sama świadomość, że nie mam nikogo z rodziny i tak naprawdę czasami muszę sama na siebie liczyć odbiła się na mojej psychice dość konkretnie.

Obiecałam sobie, że wytrzymam, że przetrwam parę miesięcy, ale póki co żyłam tylko po to, żeby zapłacić czynsz, mieć na transport i robić spożywcze zakupy. Naprawdę szczerze wątpię, że udałoby mi się odłożyć tyle, co bym chciała przez choćby rok w Londynie.

Jadę w niedzielę do Polski, na 2-3 tygodnie żeby sobie trochę ochłonąć, odpocząć i zacząć w zupełnie nowym miejscu. Mam nadzieję, że to będzie trochę łatwiejsza droga do celu(wciąż walczę o moje największe marzenie).

Po co Wam to piszę?

Dużo osób myśli, że w Londynie jest tak kolorowo, wcale nie jest i szczerze mówiąc poza turystycznymi obliczami miasta tak naprawdę nie ma tu czegoś niezwykłego, a mnie szczerze mówiąc odrzuca. Myślę, że dużo osób było w podobnej sytuacji jak ja, pieniądze w Londynie są naprawdę mało warte, a wszystko jest drogie. Naprawdę podziwiam ludzi, którzy mają siły pracować 7 dni w tygodniu, bo tacy też są, ja pewnie też mogłabym coś odłożyć przy takim trybie ale nie wiem czy dałabym radę...
Nie wiem kiedy tak naprawdę powrócę z czymś sensownym... Jedynie można mnie regularnie spotkać na instagramie

instagram.com/blondemuffin281#

Ale wrócić chciałabym na pewno :)

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Przykro mi że Ty trafiłaś na takich ludzi :( miałaś naprawdę pecha, bo są też ci wspanali.
     
  •  
     
    Piszę to już za późno, ale nie czytałam wcześniej twojego bloga... miałaś ogromnego pecha że trafiłaś na takich ludzi. Moja przygoda z aupair była jedną z najlepszych rzeczy która mnie w życiu spotkała- opiekowałam się trójką chłopców, traktowano mnie jak domownika. Dzieci mnie pokochały- czym chyba zdobyłam też serca rodziców ;) pozatym że czułam się u nich dobrze, byłam obdarowywana ;) dwa razy zabrali mnie na wakacje- na Teneryfę (!) a drugi raz do Francji- gdzie pojechaliśmy z zaprzyjaźnioną rodziną przy czym druga rodzina z dwójką swoich dzieci- zapłacili za opiekę (plus bilet i wszytsko) mojej siostrze by opiekowała się w tym czasie ich dziećmi... Alice opłaciła mi też raz bilet do domu i spowrotem na majowy weekend, a żegnając się z nimi po roku- kupili mi laptop jako prezent na studia w Polsce. Nie piszę i nie chwalę się tym z pazerności- ich było stać na takie ''prezenty'' ale przedewszystkim mieli dla mnie naprawdę dużo serca.
     
  •  
     
    @Roxane22: Nasz naród jest najbardziej wrednym i mściwym narodem w UK. Czytałam mnóstwo złych opinii o ludziach czarnoskórych i tzw. ciapakach, ale niestety teraz z doświadczenia jestem przekonana, że nie ma gorszego zła niż Polak za granicą, który czegoś tam wg niego się dorobił. Oczywiście w każdej regule zdarzają się wyjątki. Obiecałam sobie że jeszcze kiedyś tam polecę, głównie dlatego, że nic w tym mieście nie zwiedziłam. Jakiś wypad na 4 dni wchodzi w grę jednak wiem, że w takim gnieździe żmij jakim jest Londyn nie ma miejsca dla mnie.
     
  •  
     
    Przeczytałam ten wpis tuż przed wyjazdem do Londynu. Chciałam wtedy myśleć, że czeka mnie tam lepsze życie... wkurzał mnie wtedy każdy kto mówił i pisał, że tam jest źle.  Niestety musiałam się przekonać na własnej skórze. Londyn to przereklamowane i drogie miasto, gdzie nie znaczysz nic jak nie masz pieniędzy, stać cię jedynie na zakupy w Primarku (nic do tego sklepu nie mam ale zauważyłam że jedynie tam można znaleźć coś w miarę taniego) Nie poznałam zbyt wielu ludzi obcej narodowości ale za to poznałam sporo Polek, każda z nich okazała się żmiją. Ogłoszenia o pracę które dochodzą są prawie zawsze oszustwem. Mój chłopak pracował u dwóch pracodawców, każdy z nich nie wypłacił mu pensji. Agencje pracy to koszmar, każą przychodzić rano i czekać... może coś będą mieli a może nie. Napłakałam się tam za wszystkie czasy. Wróciłam do Polski... pozostał niesmak, myśl, że straciliśmy z chłopakiem mnóstwo pieniędzy i wielkie rozczarowanie. NEVER AGAIN!!!! Świetnie Cię teraz rozumiem...
     
  •  
     
    Pechowotrafilas, podobnie mialam w Niemczech, tyle ze u polskiej rodziny. Wrzucilas wszystkich do jednego wora. Mieszkam w Uk prawie 12 lat i tak jak w kazdym narodzie masz dobrych, zlych, czystych, brudnych, troche nie fair piszesz. Poza tym masz teraz zal, ale to dobra szkola zycia, tak szzerze ci powiem.
     
  •  
     
    mam identyczna historie jako au pair w Londynie - lepszej szkoly zycia przejsc nie moglam :) Ludzie nie maja serca.
     
  •  
     
    Powiem Ci że źle trafiłas. Ją jestem w uk ,pracuje jako au pair u polaków,mam 90 f tyg,wspaniała atmosferę,dużo dodatków i najważniejsze-traktujemy się jak rodzinę. Szukaj dalej,jest dużo dobrych ludzi,nawet polaków:)
     
  • awatar
     
     
    itsMartyna
    Tez chcialabym isc na Operke tyle ze do USA wrecz nie moge sie doczekac kiedy skoncze LO bd po maturach po wszystkim :D
     
  •  
     
    Zycie w Londynie za minimalna jest okropnie ciezkie :( Stac Cie jedynie na maly pokoj, jedzenie, bilet. A co z innymi wydatkami? A i to w ogole jeszcze dobrze jak masz prace, bo i o nia tez juz jest w Anglii bardzo ciezko :( Minimalna dla Londynu jest ustalona na nieco wyzszym poziomie, ale z racji tego, ze jest to stawka umowna nikt przestrzegac jej nie musi i najczesciej nie przestrzega niestety. Zycie w UK wcale takie kolorowe nie jest, jak sie moze wydawac.
     
  •  
     
    przeczytałam wszystko i podziwiam ! Mega podziwiam bo ja chyba nie dałabym rady. Nie byłabym na tyle cierpliwa i silna. Jesteś bardzo silną kobieta która twardo stąpa po ziemi i uważam że uda Ci się odnaleźć swoje miejsce na tym świecie :*
     
  •  
     
    @blondemuffin: a gdzie znowu uciekasz?
     
  •  
     
    podziwiam Cię Paula za Twoją determinację, wytrwałość i chęci - pomimo wszystko ;>
    myślę,że to czego się nauczyłaś (i jaka sie stałaś) przyda Ci się na przyszłość ;) takie doświadczenia nas wzmacniają! Więc pomimo,że bez super zarobków to wracasz z bagażem doświadczeń: pozytywnych i tych negatywnych z których też na pewno wyciągnełaś wnioski na przyszlość ;)
    Koniecznie się odezwij jak wrócisz do Polski to umowimy się na kawę ;)
    ps. to wracasz tylko na trochę i później znów wyjeżdżasz?? Gdzie tym razem bo mnie zżera ciekawość co wymyśliłas ;>
    buziaki ;**
     
  •  
     
    niesamowicie podoba się Mi Twoja szczerość :)

    i za to Cię cenię! :*

    na pewno uda Ci się znaleźć Swoje miejsce na Ziemi i będziesz mogła z dnia na dzień ze spokojną głową podążać do przodu :)
     
  •  
     
    Przeszłaś swoje...Ale, wiem, że to może zabrzmi sucharsko, takie rzeczy nas wzmacniają naprawdę!bedzie dobrze!
     
  •  
     
    wszedzie jak widac tak samo *kolorowo* ,ojj nie spodziewałam się że takie rzeczy Cie spotkały :* a rodzicie tych dzieci to serio bardzo odpowiedzialni,i to blokowanie na fb-dziecinada ;/
     
  •  
     
    po twoim wpisie naprawde zmienilam zdanie bo mialam nieco inne wyobrazenia o londynie..zycze ci powodzenia w zyciu, zebys wiecej nie trafila na takiego pracodawce, masz dobre serce:) trzymam kciuki za ciebie i twoje marzenia;*
     
  •  
     
    można Ci tylko pogratulować determinacji, nie jedna osoba na Twoim miejscu już dawno by się poddała. Dobrze, że o tym piszesz, bo niektórzy myślą, że praca za granica to łatwy kawałek chleba,. tak samo jak życie za granicą
     
  •  
     
    Paulina! Podziwiam Cię, że jesteś taka silna. Wiele innych osób na pewno by się poddało, a Ty jednak walczysz. Jestem wdzięczna za to, że piszesz jak jest naprawdę. Ludzie często koloryzują, a jak się ma czarno na białym można konkretnie sobie wszystko wyobrazić! Trzymaj się! Buźka! :)
     
  •  
     
    Londyn dał ci niezłą szkołę życia, ale myślę, że te doświadczenia przydadzą ci się w przyszłości :*
     
  •  
     
    ach życie... powodzenia Ci życzę :*
     
  •  
     
    Ja też życzę Ci powodzenia, oby wszystko pozytywnie się skończyło :)
     
  •  
     
    mam znajomego w Oxfordzie i kiedyś skutecznie mnie zniechęcił do niańczenia cudzych dzieci (bo tam syf, kiła i mogiła jak to mawiał)

    ale nie można było się na tą babkę poskarżyć do jakiegoś biura, opiekuna, czy kogoś? przecież aupairki nie jadą nigdzie same tylko wszystko załatwiane jest przez agencję i na miejscu też mają jakiegoś kierownika, który opiekuje się kilkoma dziewczynami
     
  •  
     
    Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci powodzenia. Trzymam za Ciebie i za spełnienie tego największego marzenia kciuki  ;) :*
     
  •  
     
    tej rodziny szukałaś sama? myślałam, że może jakaś agencja aupair i wtedy masz zawsze możliwość się do kogoś zgłosić jak coś jest nie tak :/
     
  •  
     
    @AngiLife: dokładnie :/ i o tyle dobrze jak ma się pracę. A skąd brać pieniądze na pozostałe rzeczy?
     
  •  
     
    @CocoNutColada Life: akurat nade mną miałam świetnego menadżera i w zasadzie parę razy uratował mi tyłek za co jestem niesamowicie wdzięczna ale z drugiej strony nie można liczyć wiecznie na ludzi, a ja nie lubię prosić ludzi o pomoc mimo że czasami to ostateczność. Nie, jadę do Polski odpocząć, odetchnąć a później uciekam za granicę :)
     
  •  
     
    @katharós: myślę, że gdybym została tutaj dłużej(a choćby tydzień temu nawet bym nie myślała o powrocie) to na pewno by mi się udało, nikt wiecznie nie pracuje za najniższą krajową i w końcu by mi się udało... ale skoro otworzyła mi się perspektywa, która by mnie zbliżyła do marzeń tak po prostu nie mam co tu siedzieć dłużej. Szczególnie że to inna sprawa jak się przyjeżdża zarobić, a mieszkać tylko i wyłącznie.
     
  •  
     
    Niesetety kochana, nie wazne gdzie jestes wzystko zalezy od ludzi jakich poznasz na swojej drodze, dla jakich bedziesz pracowac>Ja w uk mialam swietna szefowa oraz duzo dobroci z jej strony, w pl tarfialam na same zolzy..wiec to wszystko niestety zalezy jak sie trafi. Z angolami mieszkalam i zgadzam sie to sa straszne brudays:) zostajes w uk? bo troszke nie skumalam co z ta PL?
     
  •  
     
    no czasy tego kolorowego londynu dawno minely, ale mysle ze tez uda znalezc sie normalna fajna prace, anglia na pewno jest dobra dla rodzin z dziecmi... ale po twoich doswiadczeniach szczerze sie nie dziwie ze masz dosc